Witaj na moim blogu, mam nadzieję że znajdziesz tutaj coś dla siebie, być może nutę ukojenia, pocieszenia, lub jak to często bywa w życiu - motywację do przemyśleń... Zajrzałeś tu, więc jesteś wyjątkową osobą - i to miejsce jest ... dla Ciebie

Ten blog to zbiór moich myśli, wspomnień, marzeń, które trudno jest wypowiedzieć w zwykłych zdaniach. Tutaj możesz poznać część mojej osoby, mimo że nie znasz nawet mojego imienia. W tym świecie nazywam się Evan Olcan.
Niech tak zostanie, pozdrawiam.

Wiersze piszę dla siebie. Również dla siebie je publikuję na tym blogu. Sam jestem przewodnikiem swoich dróg. Dlatego wiersze pojawiają się tutaj z różną częstotliwością.

Jeśli chcesz pozostawić komentarz, będzie mi miło :) Jednak nie licz na rychłą odpowiedź - wszak jest to specyficzny blog :)

niedziela, 22 kwietnia 2012

Do domu...

""
Świat się przesuwa,
choć świat przez błoto widzę, grubą warstwę
drzewa, ptaki, ludzie... Monotonia
jak co dzień,
raz jaśniej, raz ciemniej jest w drodze.
Kierowca marudzi,
ktoś śpi tu spokojnie ze światem niezwiązany
tam trio jakieś rechocze
sam ja, z nosem w szybie
jak zwykle.
Tak sunę przez setki
koni mechanicznych niesiony,
na zegar wciąż spoglądam,
kontaktu nie poszukuje 
czasem sen z jawą się kotłuje
wracam do gniazdka
cóż, rodzinnego
a zimno wskroś myśl pobudza
lód związał myśl z żalem.
A ja już wysiadam.
""

Mojej mamie.



piątek, 20 kwietnia 2012

Serdecznie...

""
Uśmiech malowany pędzlem poranku
spojrzenie rozwieszone na nitkach promieni
ciepła, delikatna dłoń muśnięta piórkiem skowronka
lekka, cicha stópka, nie znajdująca ziemi.
To miłość, odziana w szatę jedynej kobiety.
""



wtorek, 17 kwietnia 2012

Wilcze stado

""
Wyruszyło Wilcze Stado
zabłysły zajadle kły,
co dnia w biegu niedoścignione
zwietrzyły w marszu ofiary.
Po piętach depcze zwiadowca stada,
nie wywiną się już przez los skazani,
kły raz po raz szczękają
walą się cielska bezwładne...
I giną, skazańcy losu
rzuceni na wilczy żer!
Zęby, pazury błyskają
zwierzyna cenną krwią broczy
a wilki, syte zwycięstwa,
spojone bezbronną krwią
ostatnie spojrzenie rzucają
i znikają w gąszczu wojennym..
""
Ofiarom U - bootów...





sobota, 14 kwietnia 2012

Wspomnienia...

""
Brąz skryty cichutko
w świetle niewinnym
tych wielu szklanych słońc,
My dwoje, splątani
nieokrągły stół.                           
Nasze serca w metal odlane
w puchu i drewnie malowane.
Nad kieliszkiem topnieją słowa
piękne, zadumane i czyste
w kieliszku codzienność tonie
byśmy my pozostali w miłości
czyści.
A oczy jak wtedy ciepłe
wycinają ciche słówka...
I słówka w słowa zamieniane
w głowie pozostają, i w ustach.
""
Danusi..









środa, 11 kwietnia 2012

Rodacy

""
Z rynków, szynków,
z karczm i banków
Ci z małych wiosek i wielkich miast
w cichutkich pokoikach swej kultury
wszakże  część  nas
nasi bracia zaczytani w torze,
Pod synagogą kwitli życiem równie polskim
co żydowskim
świergocząc po swojemu, jak mówił dziadek..
Tak samo zatroskani,
tak samo zabiegani..
W gminach rozmyślali razem
nad ludzką nienawiścią.
I razem, całymi gminami
szli za druty rzucani złym losem
przez Jahwe i wielki świat porzuceni,
bo nie mieli niebieskich oczu.
Paleni w stodołach,
usypiani dyskretnie ołowiem w lasach.
Orły w sercach, tryzuby na czapkach, swastyki na sztandarach,
zjednoczeni w nienawiści.
Z gwiazdą na ramieniu
biletem do śmierci..
Pamiętam taki ładny obrazek
starszy pan, z mycką na głowie
i długą, siwą brodą.
Siedział przy stole, przed nim 
skórzany mieszek i złote dukaty.
I krótka, pierwsza myśl:
Stereotyp - na pewno,
rzeczywistość - może.
A potem napis na jedwabnej ziemi"
"Byli łatwopalni".
I znów myśl, pewniejsza,
że najtrudniej wytrwać
między młotem, a kowadłem.
"" 

Polskim Żydom, zamordowanym przez nienawistnych.

 

wtorek, 3 kwietnia 2012

Cisza

""
Zasnął wiatr,
setki marzeń przeniósł,
znów,
umęczyła go,
anielska praca
śpi cichy, w sosny ramiona
wtulony.
Nie ma orkiestry,
brak mi jej,
dzwon tylko żałośnie zawodzi,
pięć razy.
I milczenie.
Las się budzi
przejmuje role słońca,
z wiarą je żegna,
pokłonem.
Lutnia pająka gra
słodką melodię,
ze strun rosa ją wybiera,
starannie.
Różowe niebo
miło się uśmiecha,
zazdrosne sosny szepczą,złe
na poetę.
A on słucha dębu,
tego co wie, co było i
co będzie..
""