Witaj na moim blogu, mam nadzieję że znajdziesz tutaj coś dla siebie, być może nutę ukojenia, pocieszenia, lub jak to często bywa w życiu - motywację do przemyśleń... Zajrzałeś tu, więc jesteś wyjątkową osobą - i to miejsce jest ... dla Ciebie

Ten blog to zbiór moich myśli, wspomnień, marzeń, które trudno jest wypowiedzieć w zwykłych zdaniach. Tutaj możesz poznać część mojej osoby, mimo że nie znasz nawet mojego imienia. W tym świecie nazywam się Evan Olcan.
Niech tak zostanie, pozdrawiam.

Wiersze piszę dla siebie. Również dla siebie je publikuję na tym blogu. Sam jestem przewodnikiem swoich dróg. Dlatego wiersze pojawiają się tutaj z różną częstotliwością.

Jeśli chcesz pozostawić komentarz, będzie mi miło :) Jednak nie licz na rychłą odpowiedź - wszak jest to specyficzny blog :)

niedziela, 27 września 2015

(Wybory są trudne)


Wybory są trudne, pewnie sami nieraz tego doświadczyliście..
A wybieraliście kiedyś między nocą a dniem?

Pozdrawiam,
Evan Olcan

„”
Wybory są trudne.
Takie dotknięcie słońca
nieśpiesznie zmierzającego ku
Zachodniej stronie świata.
Zwie się ją Tartarem.
(Piekło jest inną bajką, mniej rozsądną)
Tam gdzie wschodzi,
ludzie powinni być szczęścili.
Przecież Pola Elizejskie ją urocze.
Co jest po środku? Południe?
Żyją tutaj ludzie,
zdecydowana ich większość na pewno.
W południe ludzie są radośni w bardzo prosty sposób
opalają się w bikini,
piją kawę z cukrem,
czytają gazetę głaszcząc mile kota.
Są jednak wyjątki,
w południe dostają udaru i narzekają na ból głowy.
Ci wolą gdy słońce idzie na Zachód
i kryje się w Tartarze.
„”

środa, 16 września 2015

Złośliwość rzeczy martwych

Bo przecież człowiek jest istotą idealną, nieprawdaż?

""
Złośliwość rzeczy martwych.

To ich wina!
Z ich winy upadamy,
tłukąc kolano
o niewyjawione marzenia.
Ich zasługą wątpliwą
horyzontalna niemoc
spędzona gniewną strzelaniną.
Przecież oni zawinili
gdy zataczając się
uderzamy w słup
lub wysadzamy elektrownię.
Winni,
jakże bardzo winni.
Że pozostawili takie potomstwo...
""

środa, 9 września 2015

Strażnicy

Witajcie po długiej nieobecności. Właściwie to nazwę to niebytem. Ktoś zauważył że zaniedbałem bloga. I ma rację, muszę to przyznać. A jednak - gdy coś naskrobię, podzielę się tym z Wami. Tak jak teraz...
Kto z Was był kiedyś w Lipnej?
Kiedyś to była dość ludna wioska, z cerkwią, pobożnymi mieszkańcami, ze szkołą, dziećmi, bydłem... Dziś stoją tylko krzyże. Chyba walczą z czasem po to by dumnie wskazywać wędrowcom że tu też kiedyś KTOŚ był. Właśnie... Ale nie po to tutaj przyszedłem by snuć opowieści ;)


""
Szepczą,
skaczące ogniki poranku
z liścia - na liść,
z krzyża - na krzyż.
Skinięcie palcem.
Krzyż woła dyskretnie,
wychylając się zza
drzewa.
Świst,
krok do przodu,
wymowne spojrzenie spotykam
Pan Jezus patrzy w moje oczy.
Z miną zawiedzioną.
Jakby chciał powiedzieć

"Tyle pozostało z Boskiego Przykazania".
I machnąłby z lekceważeniem na to wszystko ręką
gdyby ta nie odpadła,
zabrana przez czas lub drwala.
Kamienie cerkiewne z zazdrością spoglądają.
Też chciałyby iść, a nie mogą przecież.
Ktoś musi pilnować lasu...
""


piątek, 31 lipca 2015

Powroty...

Witajcie,
znów długo milczałem.. Ale chyba powoli do tego się przyzwyczailiście :) A oto coś, co powstało w Sanoku...

""
Słońca śpiew,
posłuchaj jak szepce
San.
Styks Bieszczadów.
Opowieści sosnowych dam, i
bukowych dżentelmenów.
Zielona łuska wspomina,
że tu był
Zakierzoński Kraj...
Dziś wolny las i
zniewolone ikony - razem wołają do Boga
o deszcz łask.
Grodziska nie mówią,
milczą uparcie.
Przeminął ich czas.
I tylko gwiazdy gwiżdżą nocami, w takt muzyki...


""

poniedziałek, 4 maja 2015

Nie myśleć...

„”
Zamglone westchnieniami niebo,
zgęstniało powietrze wiecznym szeptaniem.
Nie witać nic przez myśli.
Trudno, trzeba iść.
Gdzie?
Byle dalej, byle do przodu,
nie wolno zawrócić.
Dokąd poniosą nogi, zmęczone krętą drogą?
Ciąży plecak żelaznymi troskami.
Uderzyć głową w pień, niech zadrży ziemia.
Nie myśleć, nie myśleć, nie myśleć…
„”

niedziela, 26 kwietnia 2015

Wędrujesz z nami?

To chyba coś nie coś o mnie, ale nie tylko.. Hm, chyba mój egoizm znów zaczyna brać górę nad moim skromnym rozsądkiem...

06.04.2015
„”
Nie każdemu los wędrowca pisany,
dźwigać w plecaku myśli i marzenia
tak ciężkie jak górskie kamienie
i lekkie jak kwiaty kaczeńca,
stąpać po drogach zamkniętych
dla pustego oka
i zdobywać szczyty nieosiągalne
dla zbyt krótkiej ręki.
Dalekie cele,
jak chmury na niebiosach,
dla Nas tak bliskie
jak łza, płynąca po
policzku.
Płonące ognie pod stopami
wichry smagające galopujące serce.
Odważni, by iść
i zbyt tchórzliwi, by zostać.
Chcesz iść z nami?
Lepiej się dobrze zastanów.

„”

piątek, 10 kwietnia 2015

Oczekiwania

Zdarzyło Wam się na coś czekać bardzo długo, przez miesiące, lata..? Co czuliście po osiągnieciu celu?



01.04.2015
„”
Szczęście.
Zdmuchnąć kurz nagromadzonych
Marzeń.
Rozgrzać dłonie nad ogniskiem
Rodzinnym.
Westa nie pamiętała, zagubiła w
Biurokracyjnie płynącym czasie.
Zaiskrzyło w końcu.
Cyt.
Jedna chwila na wiele lat
Wysiłków.
Życie nie ma ceny, nie jest
Meblem.
Tylko kurz wciąż osiada, jak dawniej…

„”

niedziela, 5 kwietnia 2015

Powroty

Witajcie w Wielką Niedzielę :)

Powroty dotyczą Nas wszystkich.
Wracamy do domu z wycieczki, ze szkoły, z uczelni, z zakupów.
Wraca do Nas ponownie Pan Jezus Zmartwychwstały,
wraca wiosna...
Czasem też wracają myśli - dobre, złe, ważne, błahe..
Wspomnienia wracają jeszcze częściej...

Tak kilka miesięcy temu o tym skrobałem:

31.10.2014


""
Wracając,
Tam gdzie zakwitła droga,
Znów w gnieździe.
pęka słońce,
Już tylko Polowa Święci,
sennie, w skroń
zwyczajnie spowolnionym ...
Uciekają kilometry za plecami,
schną Myśli,
wypływają nowe,
I tylko Gwiazdy wybuchają
tak Jak zawsze ...
""

środa, 1 kwietnia 2015

Burza (i święta)

Witajcie,
chciałbym Wam życzyć spokojnych i radosnych świąt Wielkiej Nocy. Niech przyniosą Wam spełnienie marzeń, odgonią smutki. Niech zmienią Wasze życie.

A tutaj coś, co naskrobałem kilka dni temu. Niezbyt świątecznie co prawda. Ale prawdziwie. Tak mi się wydaje...

30.03.2015. 

Burza


""
Drży ziemia

taka ludzka,
tak bardzo cywilizowana
a przecież podparli ją betonem
okuli żelazną klamrą
chyba nie upadnie.
Wiatr wieje,
potężne ciosy jego mocnych pięści
tłamszą Bogu ducha winną
trawę
chmury strzelają salwami deszczu
szereg za szeregiem spływa z góry,
krople jak grenadierzy zbrojni
w zabójcze bagnety.
Kulę się za szybą
zbrojny w poduszkę i książkę
czytając o Sjuksach, Apaczach
i tomahawkach
rozrywa mnie książkowa odwaga.
Niestety,
chyba już jestem cywilizowany.
""

niedziela, 29 marca 2015

Powracam z zaświatów

Witajcie kochani,

dawno mnie tu nie było.
Nawet nie było tego bloga.
Zmartwychwstał kilka minut temu.
A to za sprawą jednego pytania, zadanego przez jedną bliską osobę...

Dedykuję jej ten wiersz, stary "jak świat"..

Dziękuję Marysiu :)


""
Przemierzając szeptem szlaki,
pośród gór snem otulonych,
spotkałem ślad miłości, w
kamienny grób wtulony.

Chyba.
Przemknął mi bowiem cień
orła - strażnika.

Zerknąłem raz jeszcze.
Jest tylko kamienna piwnica.
Idę, dalej.
Znane
nieznane...
Znów widzę, jak ktoś się kłania.
Odwracam więc głowę.
Cień.
To krzyż, słońca blask pewnie ogrzał
serca głaz.
Dalej wiedzie szlak.
Widzę kolory.
Na dziewczęce to tańce pośród lasów czas?
Mrugnięcie okiem.
Jak wiek.
Niezapominajki i dzwonki, gdzie dziewcząt pięknych ślad?
Marsz. Marsz w góę i w dół.
Czy zerka tam na mnie ktoś zza liści krat?
Cmentarne to tylko krzyże, pochylone
politowaniem kwitują mój wzburzony stan.
Krok za krokiem szepce las,
śpiew słychać
hen, za górą. Nie
to tylko samotny ptak.
Chyba.
Tak mija wędrówka, płonie już wieczór,
kolejna pochodnia,
jak każdego dnia.
I tylko to pytanie zostawia mi noc,
czy natury to żart,
czy też...odeszłych z wiatrem, gwarnych lat.
""